Dalej na wschód

Zacznij od Sumatry i pobaw się z orangutanami. Nie omijaj Jawy, bo i Jogja i Mount Bromo warte są odwiedzenia, a twoje pojęcie o plaży i piasku zmieni się gdy ujrzysz czarne wybrzeże tej wulkanicznej wyspy. Jedź dalej na wschód i nie bój się odkrywać. Zostaw Bali na koniec, jeśli starczy ci czasu, ale udaj się w te mniej uczęszczane jej zakamarki, gdzie spotkasz jedynie surferów, nurków bądź żądnych wrażeń, odkrywców dżungli.

Jeśli postanowisz uciec z imprezownii zwanej Gili T nikt nie będzie ci miał tego za złe. Ile w końcu można słuchać nawoływań do zakupu grzybków halucynogennych czy marihuany, kibicować beer pongom i zaglądać pod sukienki pijanym, pokładającym się na ziemi Angielkom? Dziwnie patrzy się na to wszystko w kraju gdzie za posiadanie narkotyków grozi kara śmierci, a meczety są jak Żabki i Biedronki, znajdziesz je na każdym rogu.

Jeszcze dalej na wschód. Gili Meno, w końcu wyspa z plażami, na których można się spokojnie powylegiwać. Nie ma tłumów, są za to opuszczone ośrodki wypoczynkowe, naruszone zębem czasu, nadające się na scenografię do jednego z horrorów . Słone jezioro po środku tej maleńkiej wyspy, stanowi schronienie dla licznego ptactwa i stworzeń o niewiadomym pochodzeniu, ukrywających się w buszu i straszących spacerujących każdym nagłym wykonanym przez nie ruchem. Mówią, że nie warto tu przyjeżdżać bo komary. Cóż nie wszystko o czym piszą w przewodnikach okazuje się być prawdą, dlatego nie bierz tych wydawnictw za wyrocznie i sprawdź sam.

Ruszaj dalej, piękny Lombok czeka. Ilość plaż, zatoczek, skałek i fanastycznych widoków czeka na Ciebie, wraz z jednymi z najlepszych warunków  surfingowych w Indonezji. Pospiesz się jednak. Wiele się na tej wyspie zmienia. Jej spokojne południe zaczyna po mału iść w tym samym kierunku co Bali. Poczuło pieniądz. Ceny rosną, kurorty powstają jak grzyby po deszczu, plaże zamykają się na obcych, a ilość turystów w czasie sezonu zaczyna przygniatać. Spiesz się by zobaczyć jeszcze wioski rozsiane po wzgórzach, gdzie ludzie żyją bez telefonów jako przedłużenie ramienia. Gdzie można jeszcze uciec od zatłoczonego wybrzeża i poobserwować rybaków czychających na owoce morza podczas odpływu. Nigdzie indziej nie utkniesz w „korku” przez paradę niosącą dzieci na tekturowych koniach, w akompaniamencie tradycyjnej muzyki Sasak. Spiesz się a potem ruszaj dalej. Bowiem im bardziej oddalisz się od Europy, tym więcej dziczy znajdziesz i tym ciekawiej będzie. Sumbawa, Komodo National Park i Flores oraz sama Papua Nowa Gwinea, to popularniejsze destynacje, gdzie infrastruktura jest na tyle rozwinięta, by umożliwić odwiedziny. Pomyśl tylko o tysiącach wysp czekających na odkrycie. O tej niezwykłej mieszance tego co było, z tym co nowe i cywilizowane. Nie zastanawiaj się za długo. Jedź zanim to wszystko przepadnie bezpowrotnie i stanie się mniej udaną kalką tego co za Zachodzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s