Ramadan i islam nie takie znowu straszne

„Planujecie wyjazd do największego muzułmańskiego państwa świata podczas Ramadanu, zastanowiłabym się…” trąbili nasi bliscy, znajomi, co poniektóre fora internetowe. Spośród informacji jakie znalazłam na ten temat, niewiele z nich potem znalazło potwierdzenie w rzeczywistości, a większość zdawało się mówić, może lepiej nie teraz, pojedź za miesiąc jak skończy się post. Po co będziesz się narażać na utrudnienia w komunikacji? A co jeśli nie znajdziesz cały dzień nic do jedzenia, a po zmroku nie będzie miejsca w żadnej restauracji? Jak zawsze okazało się, że wiele mitów funkcjonujących w świecie na temat innych społeczności wynika z naszej czystej niewiedzy na ich temat.

Ramadan to święty miesiąc. Jest to czas poświęcony na oczyszczenie duszy i ciał. Zaleca si wówczas zachowanie szczególnej wstrzemięźliwości i postu. Pierwszy posiłek można zjeść po zachodzie słońca i po odbytej modlitwie. Jest to jedyne pół godziny w ciągu całego dnia, kiedy podróżujący po Indonezji turysta może natrafić na jakieś utrudnienia. Warto poczekać, dać kuchni moment na odsapnięcie i nabycie nowych sił, w przeciwieństwie do Ciebie przecież nie jedli cały dzień, więc bądź wyrozumiały. Większość restauracji czy fast foodów, takich jak MCDonald czy KFC, będzie na ten czas zasłaniać swe witryny, tak by nie tworzyć dyskomfortu wśród lokalnej społeczności, jednak są one otwarte niekiedy i całą dobę.

Wedle zasad Ramadanu kolejny posiłek będzie można zjeść dopiero około 3.30 rano, kiedy imman wezwie do modlitwy. Muzułmanie zapytani o to jak odżywiają się w czasie postu odpowiadają bardzo sczerze. Postu dochowują, ale jedzą same smażone posiłki, po czym natychmiast kładą się spać, co trochę przeczy podstawowym regułom oczyszczania. Kto z nas jednak wybudzony o 3.30 rano, najedzony na cały nadchodzący dzień, chciałby go rozpoczynać tak wcześnie.

Poszczący muzułmanie powinni powstrzymać się od złości, wszelki utargów, kłótni czy przekleństw. Ogólnie to bardzo mili i szalenie pomocni ludzie, a podczas tego miesiąca zachowują się jakby chcieli dodatkowo zasłużyć na obiecany im raj. Gdy zdarzył nam się mały wypadek na skuterze, gdzie doszło dosłownie do paru obtarć na kończynach, cała wioska przyszła nam z pomocą. Nikt nie chciał nic w zamian, nikt nie spodziewał się nawet podziękowania, taka zwykła ludzka empatia i super zaciekawienie. W końcu nie na codzień biała twarz wywraca się w małej rybackiej wiosce, ratując przy tym wbiegające pod koła małe dziecko.

Komunikacja w trakcie świętego miesiąca również nie jest w żaden sposób utrudniona. Wręcz przeciwnie. Mieliśmy wrażenie, że ilość połączeń wzrosła. Pociągnęło to także za dobą wzrost cen jedynie na początku i końcu Ramadanu, oraz w weekendy. Zawsze jednak znalazło się miejsce u któregoś z lokalnych przewoźników, więc jeśli odstraszały ceny lotów, przeprawialiśmy się drogą wodną. Jakieś rozwiązanie zawsze się znajdzie.

Kolejnym z mitów, które udało nam się obalić podczas podróży po Indonezji, to konieczność ubierania się w trakcie Ramadanu zgodnie z lokalną etykietą, co oznacza zakryte nogi i ramiona pań. Prawda jest taka, że dopóki nie chodzisz poza plażą w bikini, nikogo swoim wyglądem nie obrażasz. Indonezyjczycy są niezwykle otwarci i zdają sobie sprawę, że dochodzi do zderzenia zupełnie obcych dla siebie kultur. Nawet podczas świętego miesiąca nie zwracają szczególnej uwagi na Twój ubiór, poza miejscami kultu rzecz jasna.

Miesiąc Ramadanu to wbrew pozorom czas dla muzułmanów wesoły. Pierwszych parę dni to moment na przystosowanie się do nowych warunków, poźniej jak sami przyznają, jest dużo łatwiej. Na koniec miesiąca odbywa się wielka feta. Na ulicach w ostatni dzień oraz dwa dni po zakończeniu postu zobaczysz kolorowe parady z miniaturami meczetów na czele. Ile meczetów na wyspie tyle parad, więc można się spodziewać tłoku na ulicach, a co za tym idzie niewielkich utrudnień w komunikacji. Dodatkowo na całonocne modlitwy oraz fajerwerki warto przygotować porządnie tłumiące stopery.

Koniec świętowania to również czas na podsumowania. W te ostatnie dni każdy muzułmanin uda się do swej rodziny i bliskich, by przeprosić ich za wszelkie zło jakiego mógł uczynić im w minionym roku, prosząc o przebaczenie i czystą kartę na następny rok księżycowy. Co więcej, w Indonezji szczególne względy w tych dniach należą się matkom, które uznawane są za uosobienie aniołów, u których stóp znajduje się niebo.

Islam w Indonezji wydaje się mieć ciut odmienną formę. Kobiety w akcie poświęcenia Allahowi zakrywają tu głowy i ramiona, jednak rzadko spotykane są tu burki. Co więcej, to panie właśnie zdają się tu trzymać władzę. Kierują biznesem, jedzą wspólne posiłki z całą rodziną, zajmują się domem, decydują o warunkach wynajmu, wykonują prace fizyczne na równi z mężczyznami. Zdają się być bardzo poważane, właśnie ze względu na ich anielskie pochodzenie 😉

Ciekawostką pokazującą jak mocno różni się ten kraj od innych gdzie króluje islam, jest system edukacji. Wielu muzułanów wysyła swoje dzieci do katolickiej szkoły, uznając ją za bardziej rygorystyczną i dającą szersze możliwości. Uczniowie uczą się tam modlitw na lekcjach religii, dla zaliczenia semestru zobowiązani są do uczestnictwa w mszach świętych oraz znają Biblię lepiej niż nie jeden zdeklarowany katolik. Jeśli chcą, w łatwy sposób mogą dokonać konwersji i zmienić wiarę. Potwierdza to opowiedziana nam anegdota, kiedy to muzułmanin związał się z buddystką. Rodzina nie akceptowała ich wyborów, więc oboje postanowili przejść na katolicyzm i w tym wierzeniu zawrzeć związek małżenski. Obecnie wszyscy żyją bez żadnej zwady, a rodzina zrozumiała, że w tym wszystkim liczyło się przede wszystkim uczucie, nic więcej.

To właśnie dlatego, po prawie dwóch miesiącach spędzonych w Indonezji, stwierdzam iż nie taki Ramadan, ani islam straszne jak je malują. Napewno nie w wydaniu wyspiarskim. Warto w tym miejscu pamiętać, tolerancji uczy się latami, a żeby to zrobić i zrozumieć choć trochę inne kultury trzeba się na nie otworzyć, nie negować i przede wszystkim je uszanować. Po co? By nie dać się więcej nabrać rozbuchanym tytułom brukowców, mowie nienawiści i nieuzasadnionym obawom. Jakby nie patrzeć to przecież tacy sami ludzie jak my.

DSCF6613

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s