Pierwszy krok do odkrycia

Indie budziły w Nas niepokój. Oczekiwania versus skrajne relacje Naszych znajomych, sprawiły że udzieliło się to nieprzyjemne odczucie, kiedy nie do końca jesteś pewien podjętej dopiero co decyzji. Wjechaliśmy.  Nie mogło odbyć się bez przygód od razu po przylocie. Opóźniony lot pomiędzy Bangkokiem i New Delhi, z przystankiem w Kalkucie, gdzie okazało się, że mamy 40 minut do odlotu, a do załatwienia wiza, odbiór bagażu, ponowny check-in i odprawa. Dodajmy do tego jeszcze osobną dla kobiet kolejkę (jedną jedyną, przy pięciu stanowiskach otwartych dla mężczyzn), dokładny screening bagażu, dodrukowywanie biletów, bo bez nich nie wejdziesz na terminal odlotów i bieg z przeszkodami przez całą długość płyty lotniskowej. Samolot czekał jedynie na Nas, zdążyliśmy na 2 minuty przed odlotem. W New Delhi nie było łatwiej. Podłączyliśmy się do internetu życzliwego pana z budki z kanapkami, zamówiliśmy Ubera. Szczęśliwi, że chociaż tę część podróży udało Nam się ogarnąć bez przeszkód, wyszliśmy na skwar, wypatrując niecierpliwie obiecanych Nam numerów rejestracyjnych. I tak staliśmy w palącym słońcu przez kolejne pół godziny. Kierowca zabłądził, połączenia brak, trzeba wrócić. Zasada na lotniskach w Indiach jest jedna i niech każdy z Was lepiej ją sobie przyswoi już teraz. Gdy raz opuścisz terminal, nie masz już do budynku wstępu. Dobrze, skorzystajmy z bankomatu, przecież zawsze można wsiąść do jednej taksówek pod lotniskiem. Kolejne rozczarowanie. Jeśli Twój bank zabezpiecza karty chipem i nie pozwala odczytywać danych z archaicznego paska, w Indiach będzie Ci dane podzielić los żebraka, póki nie zmienisz ustawień w systemie bankowości internetowej, a uwierz mi, że znalezienie dostępu do sieci wokół największego lotniska w kraju graniczy praktycznie z cudem.

Hej Przygodo! Gdy dotarliśmy w końcu do guesthouse’u karty magicznie odwróciły się i karma zaczęła Nam w końcu sprzyjać. Sanjeev, Nasz host, okazał się jedną z najbardziej życzliwych i gościnnych osób na naszej trasie. Bez niego cały ten nieład, natłok i szaleństwo stolicy byłyby nie do opanowania, a 5 dni które było Nam dane spędzić w New Delhi mogłoby nie starczyć by wykrzesać tyle sympatii i zachwytu jakim w tej chwili darzymy to miejsce.

Przestrzenne ulice, z trzema pasami w godzinach szczytu zamieniają się w pole bitwy pomiędzy sześcioma czasami siedmioma kolumnami wszelakich pojazdów i błąkających się pomiędzy nimi „wykluczonych”. A wydawało Nam się, że większego szaleństwa niż na drogach Kambodży nie zaznamy. Aby uniknąć korków i całego tego zamieszania, najbezpieczniej jest wybrać metro. Tam nastaw się na walkę o miejsce w wagonie i miliony spojrzeń, które nauczysz się ignorować już po pierwszym dniu. Jako kobieta nie masz więszkego wyboru. Mężczyzna zawsze może stanąć w szranki z ciekawskimi ślepiami i najpewniej pokonać każdego ze śmiałków, wytrzymując długośc i ciężar tych zerknięć. To jedyna niedogodność, która daje o sobie znać w niektóre cięższe dni. Gdy i ją przezwyciężysz, metro zabierze Cię we wszystkie te piękne i niesłychanie zadbane miejsca, których podczas wizyty w stolicy nie sposób ominąć. Zapierające dech w piersiach, z klimatem, którego nie znajdziesz nigdzie indziej na świecie. Z ludźmi, którzy patrzą na świat sercem.  Z wielkim ptactwem, które krąży nieustannie nad miastem, nadając mu odrobiny mistycznego charakteru. Zrób ten pierwszy odważny krok by poznać magiczne Indie, a zapewne jak i my będziesz chciał wrócić po więcej. Bo zaufaj Nam, naprawdę warto!

Jedna uwaga do wpisu “Pierwszy krok do odkrycia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s