Naturalne oblicze Tajlandii

Był smutek, podejrzenie o doła ze strony mej rodziny, telefony i wyjaśnienia, a rozeszło się o to, że tak bardzo rozczarowało nas Koh Tao i zamarzyłam aby zobaczyć dziewiczą Tajlandię. Taką sprzed 30 lat, albo i wcześniej nawet. Wystarczyło zaufać sobie, trochę poszperać i udało mi się. Co prawda nic tak spekularnego jak cofnięcie się w czasie nie miało miejsca, ale jedno jest pewne, warto jest zejść z przewodnikowego szlaku i pojechać w „nieznane”. Minusów nie znalazłam wcale, a plusów za to całą masę. Wyliczanka, czas start:

Po pierwsze, można znaleźć jeszcze praktycznie bezludne plaże, na których nie idzie uświadczyć białej twarzy. Szerokie, z wodą tak samo krystalicznie czystą jak na wyspach, ale bez posmaku i warstwy olejku do opalania. Prawdziwie lokalnego klimatu nadają im grupki Tajów, spotykających się co wieczór, by celebrować wspólny posiłek na plaży. Dzieci rzucające się na fale z oponami w ręku. Małpy wykradające resztki ze śmieci, czy bezdomne psy, których niestety na tej części globu znajdziemy całe sfory.

DSCF4858

Pod drugie, naparawdę niewiele trzeba aby znaleźć się w najprawdziwszej dżungli, w której zdasz sobie sprawę jak Matka Ziemia doskonale zarządza sama sobą i bez problemu sobie poradzi, kiedy w końcu Nas zabraknie. Twe zmysły będą skołowane. Zapach wedrze się wraz z wolnym od skazy powietrzem w płuca, co wywoła niemałe zawroty głowy. Wzrok nie będzie mógł znaleźć punktu zaczepienia, wędrując to z jednej olbrzymiej palmy, na coś co przypomina paproć, ale jest jakby trzydzieści razy za duże, by na chwilę skupić swą ostrość na chmarze przelatujących motyli i w ostatniej chwili zauważyć lianę, w którą o mały włos byś się wpakował. Poziom decybeli w tym ekosystemie również Cię zadziwi. Trele różnorakich ptaków, cykady, szelest drzew, to wszystko jest w stanie zagłuszyć jedynie huk hektolitrów wody, rozbijących się o skały z pobliskiego wodospadu.

Po trzecie, prawdziwą atrakcją będzie nikt inny niż Ty i Twoja blada twarz. Zmierz się z tym odczuciem, kiedy wszyscy dookoła wlepiają w Ciebie ukradkowe spojrzenia. Kiedy uśmiech staje się narzędziem do przełamania lodu, a próby wyjaśnienia przewodnikowi, że chcesz wejść z nim do jaskini, spełzłyby na niczym, gdyby nie google translator.

Po czwarte, możesz skończyć przez zupełny przypadek w miejscu gdzie co rusz występują przerwy w dostawie prądu, nietoperze polują na muszki krążace wokół Twojej świecy, a Twój gospodarz zrobi Ci zupę warzywną, która do złudzenia przypomninać będzie rosół z ziemniakami. W miejscu tym nie buduje się mostów, więc przez rzękę przeprawić się można jedynie w porze suchej, a większość dróg krajowych to szutr i dziura na dziurze.

Po piąte, dane Ci będzie zobaczyć to co większość turystów omija. Chociażby stworzenia żyjące głęboko w zatopionych jaskiniach i pozbawione pigmentu, bo nigdy jej nie opuściły. Wyobraź sobie zupełnie białego żołwia, czy praktycznie przezroczyste ryby. Masz to? W porządku. Teraz oczami wybraźni zobacz różowe delfiny… Tak, takie dziwy istnieją i można je oglądać w okolicach Khanom.

Parków Narodowych w Tajlandii jest tak wiele, że możnaby poświęcić i z pół roku na ich eksploracje. Co najlepsze, większość z nich, czego zaczytany w przewodniku turysta wiedzieć nie może, zwiedzi się całkowicie po kosztach, niekiedy nawet i za darmo. W każdym z nim znajdziesz bazę noclegową, zaplecze sanitarne, rangersów mówiących po angielsku i świetnie oznaczone szlaki, prowadzące do mnożących się atrakcji.

Jeśli więc jesteś odrobinę nieco bardziej wymagający niż przeciętny turysta i nie zadowolisz się zatłoczoną plażą i jedną palmą, przy której każdy robi sobie identyczne pamiątkowe zdjęcie, ruszaj w nieznane! Nic lepszego nie może Cię spotkać niż te chwile spędzone na łonie natury, z cykadami przygrywającymi w tle.

* Parki jakie odwiedziliśmy: Doi Inthanon, Khao Luang, Sam Roi Yot oraz Khao Sok. Miejscowości warte odwiedzenia ze względu na fenomenalną linię brzegową: Khanom i Sichon oraz Chumpon.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s