Najlepiej oglądać z daleka

Płaskie w odczucia miasto. Na płaskim leży gruncie. Płaskie architektonicznie, znaczy się niewysokie i budowane wedle nikomu nieznanych reguł estetycznych. Nic nie trzyma się tu kupy. Atrakcje nijakie. Ludzie ospali. Wszystko tu jakby poszło nie tak jak trzeba. Budują nową część. Ma być piękna, wystawna, elegancka, w zachodnim stylu i pewnie dla zachodniego nabywcy, z zachodnim portfelem. Potem wstrzymują budowę. Okoliczności bliżej nieznane, ale pieniędzy na dokończenie brak. Stoi więc takich budynko- szkieletów cale osiedle, świeci pustkami, niszczeje, zajmując najbardziej lukratywną lokalizację w mieście z elewacja wychodząca wprost na Mekong. I nikogo to nie dziwi.

Kopia łuku triumfalnego, stanowiącego jedna z największych atrakcji, również nie została ukończona. Sami Laotańczycy na tablicy pamiątkowej opisują to w sposób następujący „obrazuje to stan w jakim obecnie jest Naród”. Taki stan ogólnego rozbicia, po rozlicznych najazdach i bombardowaniach. Władza zamiast zadbać i dokończyć oficjalnie poleca oglądanie pomnika z daleka, bowiem wtedy wydaje się być przyjemniejszy dla oka.

W stolicy Laosu niewiele jest do roboty, dlatego wielu przyjezdnych traktuje Vientiane jako jednodniowy przystanek przed drogą dalej na południe. A droga daleka, bo i kraj dość duży, rozsiany pomiędzy górami, i kierowcy jak wszyscy ospali, nie śpieszą się wcale. Autobusy, które noszą dumną nazwę VIP lub Bus King, trzeszczą, skrzypią, klimatyzacja w nich niedomaga lub przecieka prosto na głowy pasażerów, a wnętrza wypełnia dym, wydobywający się z miejsca gdzie normalnie znajduje się silnik. Przywykasz. Zdajesz się na nich. W końcu przebyli tę trasę niezliczoną ilość razy, więc jeśli według nich stan techniczny pojazdu umożliwia wyruszenie w drogę to bon vouyage! Zakładasz słuchawki na uszy, chwytasz książkę w rękę, bądź będąc wrażliwszym na ostre zakręty łykasz aviomarin i przesypiasz całą drogę. Każdy ma swój sposób na przetrwanie.
Każdy przewodnik poleci Ci abyś cieszył się chwilami beztroskiego lenistwa i spędzał jak najwięcej czasu na łonie przyrody. Niech nie będzie ci straszny czterdziestostopniowy upał! Ruszaj, eksploruj, bądź rozsiądź się wygodnie w hamaku! Wybór należy do Ciebie. A jeśli góry ci niestraszne i potrafisz przeżyć bez internetu, idź zdobywać szczyty! Ale o tym już następnym razem, jako że hamak i książka wzywa, a leniwy tryb wciąga.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s