Serce wypełnione uśmiechem

Parę dni spędzonych w Hua Hin i okolicach, w tym Phetchamburi, sprawią, że miłość do Tajlandii, przepełni Cię na wskroś. Jeśli tylko zjedziesz odrobinę z turystycznego szlaku, zrezygnujesz z ulic przepełnionych pubami i zdecydujesz zatrzymać się w ustronnym miejscu, urok plaż poza granicami miasta i ich spokój wynagrodzą Ci to wszystko.

Zatoka Tajlandzka po tej stronie nie przypomina w niczym plaż Koh Chang. Na myśl przywołuje raczej jedno z europejskich wybrzeży, z niewielką ilością resortów dookoła. Nie ma wydm, za to są laski iglaste ciągnące się wzdłóż wybrzeża oraz cudownie wzburzone morze, które sprawia że zapomninasz na chwilę o dręczącym Cię od paru dni upale. Podczas 9 kilometrowego spaceru jesteś praktycznie sam, natrafiając niekiedy na grupki wylegujących się Tajów, bądź dzieci zatracone w wodnych szaleństwach. Nie pozbędą się mundurków przed wejściem do wody, nie przebiorą się w stroje kąpielowe, bo przecież takowych nie mają, a ich ulubionym osprzętem będzie opona, na której wygibasy i inne wariactwa osiągną zupełnie nowy wymiar. Na końcu plaży znajdujesz uroczo położoną wioskę rybacką, której dniem i nocą strzegą złote figury Buddy z chińskiej światyni na skarpie. Miejsce jest wyjątkowe. Zapach wbija się w nozdrza, a kontrastujące z sobą kolory odmalowują ten obraz tak by pozostał z Tobą na dłużej.

Kolejnego dnia postanawiasz wyruszyć trochę dalej. Już z w drodze, z pociągu relacji Bangkok Hua Hin, Twój wzrok przyciągną wzgórza górujące pośród niskiej zabudowy. Pokonujesz setki stopni w dół, wgłąb ciemnej jaskinii i znajdujesz się w olbrzymiej przestrzeni, przepełnionej zapachem kadzideł i delikatnym światłem, które z niemałym wysiłkiem przedostaje się do jej wnętrza. Liczne pomniki Buddy i niezwykłe formacje skalne, podświetlone kolorowymi światełkami, odurzają nielicznych, trafiających tu odwiedzających.

Gdy wzrok przyzwyczai się już do światła dziennego, możesz udać się na wzgórza nieopadal. Czeka cię tam ponad godzinna wycieczka w przeszłość, odrestaurowany kompleks pałacowy z najwyżej położoną świątynią w okolicy i ciągnące się niemal w nieskończoność brukowane alejki, których struktura posiekała oba wzgórza i liczne ogrody.

Cały dzień mija niby chwila. Czas opuścić niezwykłe Phetchamburi- miasto tysiąca rzeźb, rzeszy małp, uśmiechniętych ludzi i wielu świątyń.

2 thoughts on “Serce wypełnione uśmiechem

  1. Zdjęcia boskie, czyta się jak dobrą książkę. Śledzę na bieżąco i zawsze z niecierpliwością czekam na kolejny wpis.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Beata
    ps.jak twoja fryzura? Jest Furioza?;)

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s